Estetyka
Prawda dzie³a sztuki - o mo¿liwo¶ci prawdy w estetyce
Idea prawdy jest w filozofii – w zasadzie od jej wyodrêbnienia siê – warto¶ci± naczeln±. Có¿ znaczy³by bowiem wielowiekowy wysi³ek intelektualny, gdyby proces obja¶niania praw zachodz±cych w rzeczywisto¶ci okaza³by siê jedynie z³udnym prze¶wiadczeniem co do mo¿liwo¶ci poznawczych cz³owieka. Wszystko to z czym siê na co dzieñ stykamy, praktyczne dzia³anie, zdaje siê potwierdzaæ, ¿e efekty naszych naukowych dociekañ nie s± pozorem. Pragmatyzm daje nam dowód „w gotówce” na to, ¿e nie b³±dzimy w procesie odkrywania racji rz±dz±cych przyrod±. Humanistyczne has³o „poszukiwania prawdy” jest dlatego miernikiem w ocenie wytworów kultury zachodu. W wiêkszo¶ci dziedzin cz³owieczego bytowania aletheia odgrywa fundamentaln± rolê, szczególnie w intersubiektywnym postrzeganiu rzeczywisto¶ci i miêdzyludzkiej komunikacji, poniewa¿ bez adekwatnego i obiektywnego „odbioru” oraz opisu tego, co nas otacza, z czym mamy kontakt nie byliby¶my w stanie „stworzyæ” cywilizowanej formy ¿ycia.
Ze specyficznym przedstawieniem rzeczywisto¶ci mamy do czynienia w sztuce. Estetyka jako nauka prezentuje za¶ szczególne – jak siê zdaje – podej¶cie w ujmowaniu kontaktu podmiotowo-przedmiotowego i skorelowanego z nim terminu prawdziwo¶ci. Owa dyscyplina traktuje poznanie inaczej ni¿ nauki przyrodnicze, poniewa¿ przedmiotem badañ nie s± tu „wyodrêbnione z rzeczywisto¶ci zjawiska, poszczególne izolowane fakty – przedmiotem tym jest sytuacja, w której s± one z sob± splecione; nazwiemy j± estetyczn± z uwagi na to, ¿e w jej obrêbie kontakt twórcy i odbiorcy dokonuje siê poprzez dzie³o sztuki na zasadzie odnajdowania (ewentualnie kreowania) warto¶ci estetycznej”[1]. Zachodzi tu wiêc stosunek, który mo¿na nazwaæ interpretacyjnym dlatego, ¿e bior± w nim udzia³ po³±czone w jednym akcie kognitywnym zarówno w³a¶ciwo¶ci aparatu poznawczego cz³owieka jak i cechy pochodz±ce od rzeczy oraz abstrakcyjna warto¶æ uzyskiwana w odbiorze przedmiotu. Nale¿y dodaæ, ¿e: „w sytuacji estetycznej ma miejsce kontakt nie tylko odbiorcy z dzie³em, lecz nadto odbiorcy z twórc±, twórcy nie tylko z dzie³em, lecz tak¿e z odbiorc±”[2].
Z jakim pojmowaniem prawdy mamy do czynienia w takim wypadku? Je¶li relacjê poznawcz± nazwiemy interakcj± podmiotu i przedmiotu w stosunku, w którym – w my¶l klasycznej definicji prawdy – ma zachodziæ korespondencja, zgodno¶æ my¶li z rzeczywisto¶ci±, to termin aletheia w estetyce nale¿a³oby zrewidowaæ. Pod pojêciem owej adekwatno¶ci kryje siê za³o¿enie o mo¿liwo¶ci odwzorowania tego z czym siê nasz aparat poznawczy styka, do ujêcia istotnych w³asno¶ci przedmiotu. Celem jest tu zrozumienie i obja¶nienie zjawisk i praw zachodz±cych w rzeczywisto¶ci, by móc potem pomy¶lnie przekazywaæ uzyskan± informacjê. Poza tym zwolennicy prawdy w klasycznym sensie twierdz±, ¿e w ujawnianiu alethei d±¿y siê do uchwycenia tego co przedmiotowe, z naciskiem na wyzbycie siê „nalotu poznawczego” pochodz±cego od podmiotu, by nie powiedzieæ, ¿e zachodzi swoiste odpodmiotowienie. Takie za³o¿enie nale¿y przyj±æ, je¶li chcemy trzymaæ siê ram obiektywizmu – intersubiektywnej komunikowalno¶ci i sprawdzalno¶ci przyjêtej w nauce.
Ju¿ na wstêpie zauwa¿amy, ¿e opisana wy¿ej relacja poznawcza estetyce nie wystarcza. Subiekt spe³nia bowiem w kontakcie z dzie³em sztuki fundamentaln± rolê. To mentalne nastawienie podmiotu, jako element sytuacji estetycznej wyznacza zakres tego, co w obcowaniu z danym obiektem uchwycone zostaje jako warto¶æ. Takie podej¶cie mo¿na by nazwaæ hermeneutycznym, poniewa¿ bez uwzglêdnienia regu³ interpretacyjnych osadzonych zawsze w pewnym kontek¶cie kulturowym, a tak¿e czynników emocjonalnych towarzysz±cych zarówno twórcy jak i odbiorcy nie ma sposobu, by zachodzi³ definiowalny w kategoriach estetycznych kontakt podmiotowo-przedmiotowy.
Inne zdanie prezentuje M. ¯elazny, wed³ug którego: „etyka i estetyka zajmuj± siê [...] w du¿ej mierze opisem ¶wiata nie takiego, jakim on jest, ale jakim chcieliby¶my aby by³. Idea³ dobra moralnego lub idea³ piêkna bardzo czêsto przekracza ramy naszych dokonañ czy do¶wiadczeñ empirycznych [...] rodzi siê pytanie czy w takim razie w ogóle istnieje co¶ takiego jak prawda w etyce lub estetyce”[3]. Dlatego celem dzie³a sztuki nie musi byæ wcale stosunek prawdziwo¶ciowy, który ma zachodziæ pomiêdzy elementami przyrody a danym odwzorowaniem. Jednak zdaniem ¯elaznego s±dy estetyczne nale¿y odró¿niaæ od zwyk³ych prze¶wiadczeñ, emocjonalnych reakcji w kontakcie z dzie³em sztuki, bo je¶li uznamy je za odpowiedni miernik prawdy czy sensowno¶ci – popadniemy w relatywizm, który stanowi nieprzekraczaln± barierê dla wszelkiej rzeczowej dyskusji. Je¶li ro¶cimy sobie prawo do orzekania o jakimkolwiek przedmiocie, musimy je oprzeæ na pewnym obiektywnie stwierdzanym fundamencie, w innym wypadku dyskurs bêdzie ja³owy. Analogicznie sprawy siê maj± w przypadku s±dów estetycznych: „wspóln± cech± zarówno estetyki jak i etyki jest wiêc to, ¿e obydwie dyscypliny interesuj± siê s±dami o warto¶ciach a nie ¿ywionymi wzglêdem nich prze¶wiadczeniami. Zarówno jedne jak i drugie s±dy bezwzglêdnie powinny zg³aszaæ pretensjê do bezinteresowno¶ci, tzn. powinny byæ formu³owane w taki sposób, a¿eby mo¿na by³o o nich dyskutowaæ”[4]. ¯elazny akcentuje znaczenie „czysto¶ci s±dów” twierdz±c, i¿ ich indywidualne zabarwienie, relatywizacja, przekre¶la szansê bezstronnej i adekwatnej interpretacji obiektów, które mog± stanowiæ przedmiot estetyki jako nauki, choæ nie nale¿y zapominaæ, ¿e dla poprawnego odbioru warto¶ci dzie³a sztuki niezbêdne jest ujmowanie go w odpowiednim kontek¶cie kulturowym, gdzie osadzona ma byæ geneza ocenianego zjawiska. Tym co obiektywnie daj±ce siê uchwyciæ jest wed³ug ¯elaznego: „idea dzie³a sztuki, czyste niematerialne wyobra¿enie piêkna doskona³ego, ku któremu przedmiot zwany dzie³em sztuki ma zmierzaæ”[5]. Idea ta to esencja uto¿samiana z estetyczn± warto¶ci± przypisywan± przedmiotowi podlegaj±cemu s±dowi w sytuacji estetycznej[6]. W³a¶nie taki stosunek – ujêcia idei wielkiego dzie³a sztuki – „jest prawd± opieraj±c± siê na esencji, o której mo¿na dyskutowaæ”[7]. Dlatego „prawda dzie³a sztuki polega wiêc na tym, ¿e po pierwsze musimy znale¼æ tkwi±c± u jego pod³o¿a ideê”[8], co daje nam „materia³” do prowadzenia pewnego dyskursu. Id±c tropem ¯elaznego mo¿na powiedzieæ, ¿e poszukiwanie prawdy w estetyce jest mimo wszystko pewn± analogi± czy rozwiniêciem klasycznego rozumienia alethei. Droga, której celem jest uchwycenie istoty dzie³a, obiektywnie przejawiaj±cej siê w sytuacji estetycznej jako warto¶æ, ma stanowiæ fundament wszelkiego s±dzenia. Jednak ze wzglêdu na specyfikê kontaktu podmiotowo-przedmiotowego w ramach badañ estetyki nale¿y stwierdziæ, i¿ je¶li zespó³ interakcji zachodz±cych w danej sytuacji estetycznej prowadzi do ujawnienia prawdy, to relacjê tak± mo¿emy uznaæ za poznawcz± w innym – ni¿ filozoficzny czy naukowy – sensie.
Przede wszystkim prawda jest warto¶ci±, któr± raczej odkrywamy na zasadzie opozycji. Warto¶æ efektów poznawczych uzale¿nia siê przewa¿nie od niemo¿liwo¶ci ich falsyfikacji. W estetyce – je¶li przyjmie siê pogl±d ¯elaznego – nie istotnym jest rozró¿nienie: prawda – fa³sz. Mo¿na jedynie zaznaczyæ, ¿e w ocenianym przedmiocie nie wystêpuje idea wielkiego dzie³a sztuki. Co wiêcej, za³o¿enie o obiektywnym statusie owej esencji przekracza ramy racjonalnego s±du, co wiêcej mo¿e byæ dla wiêkszo¶ci – przynajmniej czasowo – nieuchwytne. Jak przyznaje sam ¯elazny: „prawdziwi geniusze czêsto nie s± doceniani przez zakleszczonych w koleinach swych my¶li i panuj±cych uk³adach kumoterskich, krytyków. Twórców takich byæ mo¿e odkryje dopiero kolejne pokolenie bezinteresowne w tym sensie, ¿e odporne na stare uk³ady interesów”[9]. Kluczem w poznaniu estetycznym jest wiêc neutralne, „czyste” nastawienie podmiotu zmierzaj±ce do uchwycenia prawdy.
Odmiennie zagadnienie alethei rozpatruje w swej teorii sztuki R. G. Collingwood. Uznaje on bowiem sztukê „za uniwersaln± dzia³alno¶æ ludzk±, dziedzinê czystej wyobra¼ni, pierwotn± w stosunku do my¶lenia dyskursywnego. W duchowym rozwoju cz³owieka stadium artystyczne jest wcze¶niejsze ni¿ stadium religijne, naukowe czy filozoficzne. Dzieje siê tak, poniewa¿ pierwotne formy pos³ugiwania siê jêzykiem wi±¿± siê z emocjami. Sztuka podobnie jak religia, nauka czy historia jest czê¶ci± odwiecznego d±¿enia do prawdy. Jej celem jest zg³êbianie rzeczywisto¶ci w wymiarze niedostêpnym dla pojêciowego aparatu jêzyka”[10]. Tak jak niegdy¶ intuicjoni¶ci w filozofii (np. H. Bergson), tak Collingwood dostrzega, ¿e ca³o¶ciowe i adekwatne ujêcie rzeczywisto¶ci daleko wykracza poza poznanie intelektualne i zmys³owe. Poznanie rozumne najczê¶ciej ogranicza horyzonty ludzkiego umys³u, zawê¿a przedmiot kognitywny do statycznego w pe³ni skategoryzowanego odwzorowania. Prawda objawia siê nam zatem w odbiorze holistycznym i dynamicznym, który anga¿uje wszelkie aktywa naszej mentalnej strony, tak¿e emocje: „byæ mo¿e nadmierne uwypuklanie ró¿nic pomiêdzy tym, co poznawcze, a tym, co emocjonalne nie pozwala nam zauwa¿yæ, ¿e w do¶wiadczeniu artystycznym emocje pe³ni± rolê poznawcz±. Wówczas prawda przys³ugiwa³aby nie tylko temu, co jest powiedziane dos³ownie, lecz tak¿e temu, co zostaje wyra¿one z udzia³em ekspresji. A zatem ¶wiat mo¿e byæ wy¶wietlany nie tylko za pomoc± dyskursu logicznego, ale tak¿e przez unaocznienie w sztuce”[11]. Nale¿y pamiêtaæ, ¿e prawda w tym sensie nie jest pojmowana dos³ownie, bo takie ³±czy siê zawsze z pojêciowaniem, analiz± znaczenia, czyli elementami, które „zamykaj± nam oczy” na obiektywn± realno¶æ. Collingwood podkre¶la rolê wyobra¼ni i konstruktywizmu w rozmaitych czynno¶ciach interpretacyjnych, jakie spe³nia cz³owiek obcuj±c z dzie³em sztuki, które: „jest bytem wyobra¿eniowym. Materia³, w którym siê ono urzeczywistnia, jest konstytuowany przez ¶wiadomo¶æ. Wprawdzie dzie³o sztuki przejawia siê na pod³o¿u materialnym, ale nie mo¿e byæ uto¿samione z konkretnym przedmiotem fizycznym. Realno¶æ dzie³a jest tutaj rozumiana w taki sposób, ¿e percepcja w³a¶ciwo¶ci fizycznych tworzywa, w którym dzie³o siê manifestuje, nie koniecznie poci±ga za sob± percepcjê samego dzie³a sztuki. Aby zachodzi³a percepcja dzie³a sztuki, ujmowane jako¶ci fizyczne tworzywa musz± zostaæ zmodyfikowane przez wyobra¼niê”[12].
Mo¿na powiedzieæ, ¿e teorie obja¶niaj±ce naturê prawdy w estetyce nie maj± charakteru konkluzywnego. Oczywi¶cie rozpatrzone wy¿ej koncepcje nie prezentuj± wyczerpuj±cego ujêcia omawianego zjawiska, s± jedynie pewnym zarysem „sporu aletheistycznego” w omawianej dziedzinie nauki. Przede wszystkim zagadnienie prawdy nale¿y rozpatrywaæ z poziomu metateoretycznego, jakby „z lotu ptaka”, by uchwyciæ jak mo¿liwa jest adekwatna ocena estetycznego przedmiotu badañ, czyli wewn±trz-dyscyplinarna relacja prawdziwo¶ciowa.
Byæ mo¿e prawda dzie³a sztuki jest swoistym uzupe³nieniem rozwa¿añ filozoficznych i naukowych, wprowadzaj±cym do procesu poznawczego elementy wyobra¼ni, emocji oraz tego wszystkiego, czego nie da siê ca³kowicie skategoryzowaæ. Wzbogacaj±c my¶l Wittgensteina – „o czym nie mo¿na mówiæ, o tym trzeba milczeæ” – prawda obiektów estetycznych wykracza – jak siê zdaje – poza to, co daje siê werbalnie przekazaæ i pe³ni znacz±c± rolê w holistycznym przedstawieniu z³o¿onej ludzkiej rzeczywisto¶ci.[1] M. Go³aszewska, Zarys estetyki, Warszawa 1986, s. 28.
[2] Tam¿e, s. 28.
[3] M. ¯elazny, Prawda w Etyce i Prawda w Estetyce, ¼ród³o internetowe: http://www.rajama.net/pliki/czytelnia/?art=36.
[4] Tam¿e, p. Prawda a prze¶wiadczenie.
[5] Tam¿e, p. S±d estetyczny.
[6] Por. Tam¿e, p. S±d estetyczny.
[7] Tam¿e, p. S±d estetyczny.
[8] Tam¿e, p. S±d estetyczny.
[9] Tam¿e, p. S±d estetyczny.
[10] M. Walkiewicz, Ekspresjonistyczna teoria sztuki Robina George`a Collingwooda, ¼ród³o internetowe: http://www.w-a.pl/estetyka/eks_teor_sztuki.htm.
[11] Tam¿e.
[12] Tam¿e.
Related entries: -
Zaktualizowano: 2008-07-17 20:40
Autor: Grzegorz
Revision: 1.1
Mo¿esz skomentowaæ ten wpis